Goosh.org nie jest już żadną nowością, w końcu serwis jest dostępny w sieci od mniej więcej początku czerwca. Jednak w dobie migających i ociekających grafiką stron jest na tyle ciekawy, że postanowiłem do niego wrócić.

Pomysł prosty, ale genialny w swojej prostocie – wykorzystać Api Google i nie opakowywać je w grafikę a dopisać shella w javascripcie. Efekt – puryści shellowi, o ile tylko zdecydują sią na odblokowanie javascriptu w swoich przeglądarkach, będą dopieszczeni…  Goosh to absolutne przeciwieństwo WIMP w świecie WIMP.

Gosh pokazuje w zaskakujący sposób moc aplikacji web 2.0 zmieniając przeglądarkę w narzędzie, które za pomocą linii poleceń umożliwia nam normalną interakcję z wyszukiwarką. Po wpisaniu polecenia help (lub h) otrzymujemy sporą listę poleceń dla samej strony, bardzo przypominających polecenia dostępne np. w serwerach ftp. Polecenia są dość intuicyjne i umożliwiają nam określenie, czego dokładnie szukamy lub nawet modyfikacja na stałe parametrów wyszukania, na zasadzie ustawienia zmiennych środowiskowych (np. set lang pl powoduje ustawienie języka polskiego, jako podstawowego języka wyników wyszukania, czy wbudowanego translatora).

Wpisanie np. images warsaw powoduje wyświetlenie obrazków o w/w temacie. Analogicznie działają polecenia video, czy place – poprzedzające zapytanie, ten ostatni pokaże nam fragment mapy z oznaczeniem poszukiwanego miejsca. Jednak nie jest to jedyna metoda wyboru kontentu, możemy użyć np. polecenia cd blogs (i analogicznie cd images, czy cd video, itd.) aby na stałe wybrać interesujący nas rodzaj treści, co możemy rozpoznać po zmienienie nazwy znaku zachęty na adekwatny do wybranej kategorii zapytania (np.:  guest@goosh.org:/blogs>). Każdy ciąg który nie jest poleceniem wpisany w wiersz poleceń jest traktowany jako hasło do wyszukania w ramach wybranego zakresu treści.

Co dodaje dodatkowego smaczku, do Goosh można się też zalogować, sprawdzić pocztę na gmailu itd.  :)

Autorem tego zamieszania jest Stefan Grothkopp. Goosh oparty jest o Google AJAX Search API. Oczywiście Goosh nie jest oficjalnym produktem google, jak to było przedstawiane na niektórych blogach, to inicjatywa jednego człowieka.

Podobnie do goosh działają takie wyszukiwarki jak np. Yubnub.org czy serchilo.net, przy czym obie należy raczej nazwać multiwyszukwiwarkami, potrafiącymi wykorzystać kilka różnych mechanizmów wyszukania poza google (wiki, ebay, cnn – itd..) Jednak główne podobnieństwo to metapolecenia sterujące wyszukaniem (np. wpisując „g” przed szukanym ciągiem mówimy że multiwyukiwarka ma wykorzystać google, a dodając „w” wskazujemy na wikipedię). Jednak ciężko to nazwać wykorzystaniem shella w takim wymiarze jak zostało to przedstawione przez goosh.org

Z popularnych swojego czasu zabawek opartych o shell przychodzą mi do głowy gwiezdne wojny (telnet towel.blinkenlights.nl) zrealizowane, jako usługa telnet. Przy czym jest to raczej odwrotny kierunek niż w tym wypadku, telnet, jako terminal znakowy został tutaj potraktowany w formie ekranu do wyświetlenia filmu. Swoją drogą po tylu latach od upublicznienia tego rozwiązania nadal robi to na mnie wrażenie :)

Podsumowaniem mogą być opinie użytkowników i zdania „shell jest nieśmiertelny”, cóż na pewno ta forma komunikacji nie da o sobie zapomnieć. Potwierdzeniem tego może być odbiór użytkowników, pojawiła się moda stworzenia z goosh.org strony startowej, nie ukrywam, że podoba mi się ten kierunek i liczę na więcej…

Tags: , , , , ,